Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda luksusowe życie jednej z największych gwiazd węgierskiej muzyki? Wiele osób marzy o spokoju i przestrzeni, jakie oferuje posiadłość Demjána Ferenica, znanego jako Rózsi. Ale czy wiesz, co naprawdę kryje się za drzwiami jego prywatnego królestwa?
Zanurzmy się głębiej w świat, który stworzył dla siebie ten legendarny artysta. To nie jest zwykły dom, to osobne, tętniące życiem imperium, a jego codzienne szczegóły mogą Cię zaskoczyć.
Powitanie na Dióspusztanie
Niewielka wioska Dióspuszta, licząca zaledwie sześćdziesięciu mieszkańców, skrywa prawdziwy skarb – dom Ferenca Demjána. Ale od samego wjazdu na posiadłość czuć, że to miejsce wyjątkowe.
Już na chwilę przed wejściem mija nas jego żona, Rebecca, kobieta o duńskich korzeniach, przybyła prosto z Nowego Jorku. Pamiętaj, że porusza się ona w swoimmetalicznie szarym Merdesie sportowym. Sama droga do rezydencji jest urokliwa – wijąca się ścieżka w otoczeniu wiekowych kasztanowców i idealnie przystrzyżonych trawników wprowadza w nastrojowy klimat.
Nowoczesność spotyka antyk
Na końcu tej bajkowej drogi czeka na nas nowoczesny, płaski dom, doskonale wkomponowany w krajobraz, z niewielkim basenem. Towarzyszą mu oczywiście psy – radosny pudel Lilla i dwaj potężni stróże, Brumi i Cindy.
W środku? Nic, co zdradzałoby obecność słynnego rockmana. Ponad 100-metrowy salon wypełniają antyczne meble, które nadają mu domowy charakter. XXI wiek symbolizuje 3-metrowy telewizor, a na półkach królują CD takie jak Billy Joel, Santana, Elton John czy Paul Young. Wokół kominka poustawiane sąliczne rzeźby koni.
Ciekawe artykuły:
Życie w rytmie natury i morza
Demjén Rózsi spędza sporą część lata na wodzie. Jego motorowa łódź czeka na niego w porcie Vodiče.
Jednak prawdziwym sercem jego posiadłości są konie. Rózsi z czułością karmi swojego 25-letniego ulubieńca Szundiego z ręki. Ale to nie koniec – na jego widok dołącza kolejne sześć koni, a na końcu dołączają cztery osiołki, które psy rasy komondor spędzają w kadrze, tworząc idylliczny obraz.
Ale to nie wszystko! Goszczący jeździ po całym swoim majątku, pokazując duży domek dla gości i zjeżdżając do stawu rybnego. W ciepłe dni można tu pływać kajakiem lub kanoe. Często woda rozbrzmiewa śmiechem dzieci z fundacji i okolicznych szkół. Staw, liczący dwa hektary, to prawdziwy raj dla ryb – oprócz krajowych gatunków, pełno tu okazałych karasi i karpi. To idealne miejsce dla przyjaciół z Budapesztu, którzy uwielbiają łowić ryby.
Brak mini-studia na posiadłości
„Tutaj tylko ja wieczorami piszę teksty, ale ćwiczymy w Budapeszcie” – mówi Rózsi.
Czy przyjaciele reagują na widok posiadłości?
„Zupełnie nie, ale zazwyczaj wieczorem tak. Mówiąc poważnie, nikomu się jeszcze to miejsce nie nie spodobało” – podsumowuje Rózsi.
Udało nam się odwiedzić posiadłość Demjána Ferenica. Jakie są Twoje wrażenia po naszym spacerze? Daj znać w komentarzach!








