Przez lata myślałam, że robię wszystko dobrze, a mimo to czasami wychodziły twarde, a czasami tłuste. Aż pewnego razu ktoś zdradził mi drobny trik, który całkowicie odmienił konsystencję ziemniaczanych placków. Od tamtej pory nie zabieram się za nie inaczej.
Placki ziemniaczane mają w sobie coś wyjątkowego. Pozostają miękkie w środku, podczas gdy brzegi stają się chrupiące, a jeśli uda Ci się dobrze trafić z ciastem, to nawet następnego dnia nie zostaną z nich suche, smutne resztki. Raczej takie, które można podgryzać na zimno, siedząc przy kuchennym blacie, gdy „tylko sprzątam”.
Sekret tkwi w ziemniakach… i nie tylko!
Wiele osób popełnia ten sam błąd, myśląc, że wystarczy dodać startych ziemniaków do mąki i jajek. To jednak dopiero początek drogi do idealnych placków. Klucz tkwi w odpowiednim przygotowaniu ziemniaczanej bazy, która zapewni naszej potrawie lekkość i delikatność.
Składniki (na około 4 porcje):
- 60 dkg mąki pszennej tortowej
- 2 średnie ziemniaki
- 3 dkg świeżych drożdży
- 2 dl mleka
- 2 kostki cukru (lub ok. 2 łyżeczki cukru)
- 4 łyżki oleju słonecznikowego (do ciasta)
- Sól (do smaku)
- Około 5 dl oleju słonecznikowego (do smażenia)
Ziemniak – serce Twoich placków
Ziemniaki obierasz, kroisz w mniejsze kostki, a następnie gotujesz w osolonej wodzie do miękkości. Odcedzasz, jeszcze gorące przeciskasz przez praskę i zostawiasz do całkowitego ostygnięcia. Ta część nie jest widowiskowa, ale ma ogromne znaczenie: jeśli gorący ziemniak trafi do mąki, może łatwo zaburzyć konsystencję ciasta, a efekt końcowy będzie bardziej kleisty, niż byśmy tego chcieli.
W międzyczasie drożdże rozczyniasz w 1 dl letniego mleka. Dodaj kostki cukru, aby drożdże miały z czego pracować, a po kilku minutach zobaczysz, jak się spienią. Jeśli mleko będzie zbyt gorące, drożdże „obrażą się” i nie ruszą. Lepiej, żeby było lekko ciepłe, niż gorące.
Pamiętaj, że kluczem do sukcesu jest właśnie studzenie ziemniaków. To zapobiega nadmiernemu klejeniu się ciasta i zapewnia idealną strukturę placków.
Jak uzyskać tę idealną puszystość?
Gdy mamy już schłodzone, przetarte ziemniaki i wyrośnięty rozczyn, czas na połączenie wszystkich składników. Do dużej miski wsyp mąkę, dodaj przeciśnięte ziemniaki, sól, olej słonecznikowy i wlewaj stopniowo rozczyn drożdżowy. Całość wyrabiaj do uzyskania gładkiego i elastycznego ciasta. Powinno odchodzić od ręki. Jeśli jest zbyt gęste, dodaj odrobinę więcej mleka.
Ciekawe artykuły:
Gotowe ciasto przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na około godzinę, aby podwoiło swoją objętość. To etap, w którym magia zaczyna się dziać.
Nie spiesz się z tym procesem. Cierpliwość jest cnotą, szczególnie w kuchni. Daj ciastu czas na wyrastanie, a ziemniaki zrobią swoje, zapewniając tę cudowną, puszystą konsystencję.
Smażenie – ostatni krok do perfekcji
Gdy ciasto wyrośnie, delikatnie je odgazuj, uderzając w środek pięścią. Następnie na lekko oprószonej mąką stolnicy rozwałkuj ciasto na grubość około pół centymetra. Wycinaj placki szklanką lub foremką.
Na patelni rozgrzej sporą ilość oleju słonecznikowego. Smaż placki z obu stron na złoty kolor. Pamiętaj, aby nie przesadzić z temperaturą – placki powinny smażyć się równomiernie, a nie spalić z zewnątrz, pozostając surowe w środku.
Po usmażeniu odsączaj je na ręczniku papierowym. To pochłonie nadmiar tłuszczu i sprawi, że placki będą chrupiące, a nie tłuste.
Czy też zauważyłaś/eś kiedyś, że placki ziemniaczane mają tendencję do szybkiego twardnienia? Jakie inne triki stosujesz, aby Twoje domowe wypieki zawsze wychodziły idealne?







